Wesprzyj Sybirak.pl

Pojedziecie na białe niedźwiedzie. Maria Moryl z d. Haduch

Helena Urbańczyk

Pierwsza część opowieści pani Marii Moryl
Druga część opowieści pani Marii Moryl

Pan Haduch przeniósł się z rodzinnych Pisarowiec (powiat sanocki) do Chyrowa, skąd uczęszczał na studia do Sambora i Lwowa. Jako lekarz weterynarii zakupił majątek w Zarzeczu nieopodal miasta, gdzie prowadził gospodarstwo, przy którym zatrudniał ukraińskich parobków. Wraz z żoną mieli dzieci: Helenę, Marię, Tadeusza i Bronisława. Jako zdemobilizowany żołnierz w stopniu oficerskim był również myśliwym. W lutym 1940 roku został aresztowany, a niedługo potem nastąpiło aresztowanie jego żony i dzieci, którym nakazano się spakować i opuścić dom.

Zapowiedzią tragicznych wydarzeń były słowa, które tego samego dnia usłyszały od kolegów z klasy Helena i Maria: „Helka, czeho wy żeście przyszli do szkoły? Bo wy pojedete na bile niedźwiedzie”. Niedługo potem do szkoły przyszedł żołnierz z nakazem aresztowania córek Haduchów, które przestraszone pobiegły w stronę domu, gdzie odbywało się już pakowanie rzeczy. Matka, ze względu na nieobecność męża, mdlała. Miała go jednak zobaczyć niedługo potem w wagonie pociągu, którym wspólnie wraz z dziećmi zostali deportowani do rejonu kuszwińskiego (obwód świerdłowski).

Maria Moryl (2018)

Rodzina zamieszkała w osadzie na wyciętej w środku lasu polanie. Barak, do którego została przydzielona, liczył osiemnaście osób, a rodzina zajęła wydzielony pokój liczący około osiemnastu metrów kwadratowych, w którym spędziła następne dwa lata. Codzienność kołchozowa wiązała się dla pana Haducha z pracą w lesie. Chora matka opiekowała się dziećmi. Z nastaniem roku 1942 i decyzji o opuszczeniu dotychczasowego miejsca pobytu losy rodziny nabrały tragicznej dynamiki. Nie mając możliwości wykupienia biletów kolejowych, rodzina Haduchów ukrywała się w transporcie kolejowym, aż dotarła w pierwszej kolejności do Krasnouralska: „Ja jechałam w wagonie przysypana węglem, a siostra i mama to tak: jedna w jednym wagonie, druga w drugim wagonie i po rosyjsku mówiły, że to są Rosjanki. I tak my dotarli do Krasnouralska”.

Orenburg, internat, lekcja szycia. Maria Moryl pierwsza z prawej, w białej bluzce.

Następnymi przystankami rodziny Haduchów była Kuszwa i Świerdłowsk. W Świerdłowsku młodszy brat pani Marii, Bronisław, wbrew woli ojca dołączył się do napotkanych przypadkowo Polaków i z nimi przyłączył się do formujących się oddziałów gen. Sikorskiego. Jak wspomina Maria Moryl, ojciec miał powiedzieć:„Dzieci, wy nie wiecie, co to jest wojna. Ja byłem sześć lat na wojnie i w niewoli, ja wiem, co to jest”.

Rodzina pojechała do Czkałowa (dzisiejszy Orenburg) z transportem wojska. W pociągu, którym jechali Haduchowie wybuchła epidemia tyfusu, w związku z czym transport odwieziono na ślepe tory. Do momentu przybycia inspekcji sanitarnej wiele osób zmarło. Po wizycie lekarzy część trafiła do szpitala, w tym Maria Haduch. W trakcie ponadtygodniowego pobytu w szpitalu córce towarzyszył ojciec. Dziewiątego dnia rozegrał się prawdziwy dramat. Tuż przed wypisaniem dziecka ze szpitala dyżurny lekarz postanowił profilaktycznie zbadać ojca Marii. Stwierdzając, że nie jest chory, podczas oględzin zauważył ślad po wyciętej nerce. Po odbytej rozmowie, podczas której był niezmiernie zdziwiony faktem, że można tyle lat żyć bez organu, zupełnie zdrowy pan Haduch otrzymał dwie serie zastrzyków, po których 5 marca 1942 roku zmarł. Rodzinie, pomimo interwencji w dyrekcji szpitala, nie wydano zwłok. Zrozpaczona matka z trójką pozostałych dzieci udała się do kołchozu w Pawłowce (25 km od Czkałowa), ażeby podjąć pracę. W tym samym roku ogłoszono mobilizację do wojska i pomimo starań matki zmobilizowano również jej syna Tadeusza. Pani Haduch, targana żalem i złym stanem zdrowia, pozostała z córkami Marią i Heleną w Pawłowce oczekując kolejnych listów od Tadeusza, który po bitwie nad Oką pisał: „Mamo! Nie płacz. Bozia się nad nami lituje. Z naszej kompanii pozostało tylko osiemnastu żołnierzy. Dziękuję Ci, mamo, żeśmy mieszkali nad rzeką Strwiąż, że umiem pływać dobrze”.

Tadeusz Haduch zginął 1 września 1944 roku w powstaniu warszawskim, pochowany został w dzielnicy Wawer.

Maria ukończyła w Orenburgu polsko-rosyjską szkołę podstawową. Mieszkając w internacie, co pewien czas odwiedzała matkę i siostrę w Pawłowce. Drogę tę odbywała w okresie zimowym na nartach, podobnie jak jej koleżanki i koledzy.

O Marii Moryl w Gazecie Sanockiej
O Marii Moryl w Gazecie Sanockiej

Pani Haduch razem z córkami wróciła w 1947 roku do Polski. Transport, którym jechały, zawiózł je do Poznania, jednak po wyjściu z pociągu skierowały swoje kroki w kierunku rodzinnego powiatu sanockiego (Płowce). Przez pośrednictwo krewnych z Ameryki i poszukiwania Czerwonego Krzyża matka dowiedziała się o tym, że jej młodszy syn, który wstąpił do armii, jako pierwszy zginął na skutek urazu kręgosłupa 26 sierpnia 1944 roku i spoczął w grobie w Egipcie.

Po tragedii, jaką zesłała na panią Marię i jej rodzinę wojna, razem z matką i siostrą zamieszkała w poukraińskim domu w Zboiskach (powiat sanocki), gdzie przez pierwsze miesiące ciągle jeszcze nie mogły zaznać spokoju. Rok 1947 w Polsce południowo-wschodniej związany był z działalnością ukraińskich grup partyzanckich (UPA), jak również formacji powojennego podziemia antykomunistycznego Antoniego Żubryda. Z tego powodu kobiety zmuszone były spędzać noce w bunkrze na usytuowanym w pewnej odległości od domu. Targana złym stanem zdrowia i nieprzebranym żalem po utracie ukochanych członków rodziny pani Haduch zmarła 2 marca 1953 roku. Maria podjęła naukę w Technikum Mechanicznym i związała swoje życie zawodowe z Sanocką Fabryką Autobusów „Autosan” na kolejnych czterdzieści lat.

1958 rok, Rzeszów. Trójmecz Rzeszów–Kielce–Kraków.
Maria Moryl odbiera pałeczkę od Danuty Gadomskiej-Sawczak. Zawody z cyklu o mistrzostwa woj. rzeszowskiego.
1958 rok, Rzeszów. Przed trójmeczem Rzeszów–Kielce–Kraków Maria Moryl ze Stali w reprezentacji Rzeszowa wciąga flagę na maszt.

Jako młoda pracownica rozwijała również lekkoatletyczną karierę sportową, uzyskując doskonałe wyniki. Dziś jest mamą, babcią i prababcią licznej rodziny. Jako była sportsmenka w dalszym ciągu systematycznie oddaje się treningom ruchowym.

Rok 1952, Warszawa, na Centralnych Biegach Przełajowych Maria Moryl zdobyła II miejsce jako zawodniczka reprezentacji woj. rzeszowskiego.
Udostępnij