Wesprzyj Sybirak.pl

Za kradzież gęsi groziła śmierć. Bożena Arasimowicz z d. Zalewska

Jan Życzkowski

Bożena Arasimowicz opowiada o zsyłce

Bożena Arasimowicz urodziła się 22 czerwca 1946 roku w Wilnie, obecnie mieszka w Suwałkach. Przed deportacją mieszkała z rodziną w Wilnie.

Ojca zabrano wcześniej. Mama, Janina z d. Maciejewska, opowiadała, jak mieszkały w pięknym, dobrze urządzonym mieszkaniu w Wilnie. O wywózce niechętnie opowiadała, za dużo przeżyła.

Na Sybir wraz z panią Bożeną była deportowana rodzina: mama Janina, bracia Zenon, Henryk, Mieczysław, siostry Halina i Danuta. Najstarszy brat jeszcze nie miał szesnastu lat, a najmłodsza – jako niemowlę – była pani Bożena. Brat Zenon trafił dzięki podwyższeniu swojego wieku trafił do Armii Andersa, walczył pod Monte Cassino. Później mieszkał w Anglii. Drugi brat Henryk został wcielony do Armii Czerwonej. Wszyscy członkowie na szczęście wrócili ze zsyłki.

Rodzinę Zalewskich wywieziono w lutym lub marcu 1940 roku do Prisnowki w północnym Kazachstanie. W dniu wywózki żołnierze brutalnie zastukali do drzwi i dali dwie godziny na spakowanie się. Mama wzięła kilkanaście sukienek i najpotrzebniejsze rzeczy. W czasie pakowania i przenoszenia rzeczy nastąpiło wiele kradzieży. Rodzinę zapędzono do zwykłych, bydlęcych wagonów. Zawieziono ich do Kazachstanu do pracy w kołchozie.

Fot. Dmitry Sumskoy / Unsplash

Mieszkali w łaźni-ziemiance z gliny w prymitywnych warunkach. Chłopcy pracowali w kołchozie. Mama pracowała w szkole. W pewnym okresie sprzedawała odzież, aby kupić jedzenie. W czasach największego głodu dzieci oddała do ochronki. Najstarsza siostra pasała nawet świnie.

Dzięki jednemu z braci, który kradł żywność, rodzina mogła jakoś przeżyć, choć za kradzież gęsi groziła mu śmierć i musiano go długo ukrywać. Głód był straszny. Część rodziny pracująca w kołchozie przy wykopkach ziemniaków chowała co trzeci ziemniak z powrotem do ziemi, aby później potajemnie go wykopać. Cała rodzina marzyła, aby się najeść do syta.

Powrót nastąpił w lipcu 1946 roku zgodnie z postanowieniem polsko-radzieckiej komisji z marca 1946 roku. Wracają mama oraz dzieci: Mieczysław, Halina, Danuta, Bożena.

Powrót odbywał się on w zwykłych, prostych wagonach z przystankami w miejscach przypadkowych. Odjazdy następowały niespodziewanie.

Gdy przystanek wypadł za miastem, wszyscy wylegali, aby nazbierać czegoś do jedzenia i ugotować strawę nad ogniskiem. Gdy spotkali na stacji w Brześciu mijających ich angielskich żołnierzy, zostali obdarowani mnóstwem żywności. 11 lipca 1946 roku trafili do Białegostoku.

Rodzina miała urzędowy przydział osiedlenia się na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Jednak dzięki temu, że dziadek był w Suwałkach, udało się im trafić do Suwałk. Po powrocie zamieszkali u dziadka, w pokoiku przy jego warsztacie. Później zdobyli mieszkanie, a sąsiedzi pomagali im się urządzić tak, jak mogli.

Wraz z mieszkającą w Anglii siostrą (w 2018 roku w wieku 84 lat) planowały wybrać się do miejsca zsyłki, lecz pogarszający się stan zdrowia nie pozwolił na to.

Udostępnij